Dołączyła: 06 Paź 2008 Posty: 4 Eryników: 5 Skąd: Kraków
Wysłany: Sob Sty 03, 2009 3:20 pm [M] Wybór
Wybór
Gdy widzisz człowieka, zastanawiasz się jaki jest. Szybkie zerknięcie na twarz – nigdy się na niej nie skupiasz. Widzisz to, co chcesz widzieć. Twój wzrok przesuwa się po każdej części ciała, lustruje strój. Oceniasz go, zupełnie nie znając i nic o nim nie wiedząc. Automatycznie odsuwasz się od takiego, którego skromne i zabrudzone ubranie jest ozdobione dziurą czy przetarciem. Takiego, którego oczy są szczere, pełne doświadczenia. Dostrzegasz każdy szczegół, jednak tego nie. Dlaczego nie potrafisz spojrzeć głębiej?
Jakże oczywistym jest dla ciebie nawiązanie znajomości z człowiekiem zadbanym, ubranym w kosztowny strój. Przecież on jest lepszy, bardziej wpływowy – tak o nim myślisz. Nawet nie zauważysz, gdy wpadniesz w wir jego kłamstw, półprawd i niedopowiedzeń. Jesteś taki pewien swego, taki nieomylny, jednak nie zobaczysz jego przebiegłego wyrazu twarzy ani chytrego spojrzenia, tak jak nie zauważyłeś mądrości w przygarbionej postawie starca.
Wybierasz wśród najbliższych. Wolisz się pokazywać publicznie z bogatszymi, tych ubogich odsuwasz w kąt, mimo że to oni ci pomagają bezinteresownie, doskonale zdając sobie sprawę z twojego zachowania, z twoich wyborów. Powiedzenia „przyjaciół poznaje się w biedzie” używasz, w ogóle go nie rozumiejąc ani nie znając jego znaczenia. Nie pojmujesz tego.
Wybierasz.
Bo ty widzisz tylko skorupę codzienności, nic więcej. Nie potrafisz dostrzec wnętrza, a to w nim znajduje się prawda.
Pragniesz miłości, choć jednocześnie przed nią uciekasz. Miłość prowadzi z tobą niebezpieczną grę, przychodzi nagle i równie prędko przestaje istnieć.
Nieraz mówisz, że ludzie, kierujący się w swoim życiu miłością, to głupcy, mimo że w głębi duszy zdajesz sobie sprawę, że to nieprawda, że po prostu im czasem zazdrościsz. Nigdy nie doświadczyłeś tego uczucia w pełni, jego prawdziwej siły. Ale to ty tak zdecydowałeś. To twoje życie – czyż nie tak mówisz?
Mówi się, że granica między miłością a nienawiścią jest bardzo cienka. Ty wiesz, że nie zawsze tak jest. Wiesz, że bardzo często ta linia zamienia się w mur porównywalny do tych najdłuższych i najbardziej strzeżonych. Potrafisz nienawidzić równie mocno co kochać, jak nie jeszcze bardziej. A ta nienawiść wypełnia cię od środka i, niczym ogień, w końcu zabija. Jednak nie jesteś w stanie stawić temu czoła, nie potrafisz wybaczyć. A nie wybaczając, sam wybierasz dalszą drogę. Bo życie to sztuka wyborów, której ty się nie nauczyłeś.
Ludzie nieustannie błagają o życie... albo o śmierć. A ty, co wybierasz? Życie jest dla ciebie zbyt cenne, wciąż za wiele przyjemności z niego czerpiesz... Lecz gdy zaczynają się problemy, pojawia choroba, nie wahasz się myśleć o jak najszybszej śmierci. Gardzisz życiem, a nic o nim nie wiesz. Los bywa okrutny, nie zdajesz sobie nawet sprawy jak bardzo. Jednak śmierć nie musi być karą, jak i życie nagrodą. Ale nie dla wszystkich koniec życia może okazać się wybawieniem.
Nagle możesz znaleźć się na miejscu tego żebraka, którego niegdyś omiotłeś wzrokiem pełnym pogardy. Ktoś może cię znienawidzić tak mocno, że nie jesteś sobie w stanie tego wyobrazić. Nieuleczalna choroba może cię wybrać jako kandydata i podążać za tobą do końca. Nie zawsze to musi być fizyczne cierpienie. Możesz nosić na sobie piętno śmierci i ciągnąć swoje życie każdego dnia, świadomie bądź też nie, ulegając czynnikom otoczenia i niknąc w mrokach codzienności. Możesz też nauczyć się patrzeć w oczy, zaglądać do duszy drugiego człowieka, zrozumieć siebie i uporządkować umysł. Możesz, nie musisz.
Życie ludzkie nie jest wolne od błędów, a decyzje niosą ze sobą konsekwencje. Wiesz o tym. Teraz wystarczy tylko uwierzyć.
Ostatnio zmieniony przez KikoX Nie Cze 07, 2009 5:18 pm, w całości zmieniany 2 razy
Pomogła: 49 razy Wiek: 25 Dołączyła: 11 Maj 2008 Posty: 412 Eryników: 393 Skąd: stąd
Wysłany: Sob Sty 03, 2009 9:10 pm
Zacznijmy od tego, co mi się najbardziej podobało: szata graficzna. Nie wspominając o tym, że odkąd włączyłam wygładzanie czcionek ClearType, to... ale, już mówiłam chyba gdzieś, do rzeczy Kasiu, do rzeczy.
Tekst mnie nie zagrzał. Ot, jest, tyle że ładny, elegancki taki. Podkreślenia, kursywa, tytuł na środku - modelowo po prostu. Czyta się przez to przyjemnie i mogę szczerze polecić wymienione zabiegi wszystkim Autorom, którzy dopiero się kształcą (nie mówię o Autorce powyższego dzieła, tylko ogólnie) - czytelnik zachwyci się zewnętrzem i może mniej zniechęci go wnętrze, które nieco niedomaga. Ale to przykłady, przykłady. Wracając do tematu - pomysł był. Rozważania nad wyborem i nawet umotywowane. Nie przekonuje mnie jednak tak wyraźne rozgraniczenie - wygląda to trochę tak, jakbyś Autorko chciała na siłę poeksperymentować, żeby nie było to zbyt zwykłe.
Zupełnie nie podoba mi się zastosowanie drugiej osoby. Nie znoszę tego zabiegu w literaturze, może będę banalna, ale czuję się wtedy, jakby osoba mówiąca tam gdzieś wychylała się z tekstu z wyciągniętym oskarżycielsko palcem... "Ty! Do ciebie mówię, ty...!" Moralizatorsko wygląda, dobre na kazanie, jak będę w kościele przypadkiem to podszepnę księdzu - niech spróbuje tak nawijać do parafian :) To, że nie znoszę, nie znaczy absolutnie, że jest zły. Kwestia upodobań.
Językowo trochę można popoprawiać, choć nie jest źle. Jest chłodno i ozięble, czyli - stany średnie. Prosto, dosłownie, bez porywów. Gdzieniegdzie brak przecinków, gdzieniegdzie coś się zgubiło - tu na przykład:
KikoX napisał/a:
lustruje strój. Oceniasz go, zupełnie nie znając i nic o nim nie wiedząc.
Oceniasz strój czy człowieka? Wiadomo, ale nie widać.
Zmierzając powoli ku końcowi - nie zachwyciło, nie wyniosłam wiele, czytało się za to łatwo i nawet przyjemnie. Przepraszam za powagę, jeśli wkurza. Ot, taki dzień.
* Śmierć nie musi być karą, jak i życie nagrodą - cytat autorstwa pewnej pisarki. Jej imienia nie znajdziecie na liście najwybitniejszych autorów, czy gdziekolwiek w innym miejscu. Podziwiam jej talent do pisania oraz osobowość - a nie trzeba wiele mówić, jeśli ktoś potrafi w jednym zdaniu zawrzeć całą prawdę o życiu.
a niby po co się tak o tym rozpisujesz? Wygląda to tak, jakbyś chciała zmusić nas do lubienia twojej cudownej autorki.
A w ogóle jest temat - ulubieni pisarze - więc może tam się nią pochwalisz? Tu nie widzę sensu.
Co do jej słów, to ładne, choć eureki nie odkryła.
Co do tekstu - przyznam się szczerze, że to, co napisałaś, nie porwało mnie. No bo jak? Piszesz o rzeczach, o których już mówiono, ale oczywiście inaczej. Twoja forma nie wnosi nic oprócz tego, że może niektórzy po zerknięciu na twój tekst będą bardziej uważać na szatę graficzną swoich tekstów. Na siłę chcesz przekonać mnie, że mówisz tak jak jest - tak, zgadłaś, ja tez, jak Kaśka, nienawidzę drugiej osoby, aż chce mi się krzyczeć: "zamknij się, nie będziesz mi mówić, jaka jestem, jak myślę, jak czuję!". I kojarzy mi się z marnym blogowym pisaniem - dużo lepszym od tego tradycyjnego, bo nie zawiera literówek, braków spacji lub jej mnogości, dziwacznych zdań itp.
Narratora nie lubię od samego początku - jak uważa, że wszyscy są źli i trzymają się tylko tych, co mają kasę i są piękni, to ja jestem święta Łucja. Są ludzie, którzy nie przejmują się poniszczonym ubraniem u innego człowieka albo tym, że śmierdzi. Owszem, ty piszesz o większości, no ale w taki sposób, jakby ta druga część - ci dobrzy - w ogóle nie istnieli. I właśnie przez drugą osobę - nie, nie i jeszcze raz nie!
Mówiłam, że banalne masz podtytuły - to mówię. Takie na odwal się, niemniej do swej treści pasują.
Tekst jest ciężki, tak cięzki, nie żartuję, ale takie ciągłę wpajanie czytelnikowi, co jest, będzie, było, jaki jest itp. nie należy do moich ulubionych lektur. Co kolejny raz to czytam, to nasuwa mi się pytanie: "po co?". A raczej "po co w taki sposób?" Nie dało się prościej, mniej nachalnie? Na pewno się dało. Przedostatnie zdanie, mające być puenta, do mnie nie trafia. Czuję się, jakbyś mnie pouczała. Po raz kolejny mówię "nie"!
Tekst jest ładny, ale tylko na pierwszy rzut oka. Gdy się go zacznie czytać, to natychmiast chce się cofnąć stronę, aby jeszcze nie stać się takim o jakim narrator opowiada.
Pomogła: 28 razy Dołączyła: 14 Mar 2006 Posty: 706 Eryników: 424 Skąd: z piekarnika Szatana
Wysłany: Pon Sty 05, 2009 2:17 pm
uh. jedna dobra rzecz w tym tekście to, jak wspomniała kate, szata graficzna. ładnie sformatowane, ładnie. ale mnie, zamiast usposobić pozytywniej do treści, tylko to bardziej denerwuje, bo cała ta miniaturka to takie marnowanie literek i przestrzeni.
nieszczęsna narracja drugoosobowa - nie wiem czemu i po co. kim jest narrator i, tym bardziej, do kogo się zwraca. i wreszcie co próbuje przekazać. pierwszy fragment jest banalny i naiwny: biedny=dobry, bogaty=zły. no proszę. może w baśniach dla dzieci. pozostałe dwa fragmenty to już kompletny bełkot, z którego nic nie wynika. i nie wiem, po co na dodatek wciskasz do tekstu cudze grafomańskie cytaty.
już chyba wolę kulawe opowiadania z literówkami, ale w których ktoś przynajmniej miał jakiś pomysł i próbował coś opowiedzieć, niż poprawnie napisaną, ładnie sformatowaną, ale kompletnie bezpłciową bełkotliwą miniaturkę jak ta.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 24 Cze 2008 Posty: 742 Eryników: 292 Skąd: że znowu
Wysłany: Wto Sty 06, 2009 6:27 pm
Od początku - nachalna narracja drugoosobowa (o ile taki formalny termin istnieje). Kimże jest ten adresat? Po cóż tyle mimowolnie patetycznego, kryptoarbitralnego, strofującego tonu? Poza tym - na co komu produkty rzekomej aksjologii, skoro samego procesu ani widu, ani słychu? Od rzucania sądów błędnie uchodzących za aksjomaty moralne, od wyznaczania pysznych imperatywów mamy sobory i inne spędy kleru. Literatura - moim skromnym zdaniem - powinna zostawić takie wzniosłe pierduły bardziej wykwalifikowanym podmiotom.
Wyszczególniając niuanse techniczne:
KikoX napisał/a:
Oceniasz go, zupełnie nie znając i nic o nim nie wiedząc.
Coś mi zgrzytło. Nie jestem pewien, czy to oby poprawnie. W każdym razie z powodzeniem można wyciąć "zupełnie nie znając", bo jak niby można znać kogoś, o kim się nic nie wie?
KikoX napisał/a:
ozdobione dziurą czy przetarciem... Którego dłonie pokazują ile w życiu przeszedł, ile wycierpiał
A nie dałoby się tego bez trójkropka zapisać? Z przecinkiem jakim, albo coś?
KikoX napisał/a:
Nie potrafisz dostrzec wnętrza, a to w nim znajduje się prawda.
Truizm. Ponadto Antua(ae - "szła" tak fonetycznie) de Saąn Egzapery (cholera tego się po słowiańsku zapisać nie da) dużo ładniej tę myśl sformułował. Po co powtarzać coś po kimś i to jeszcze gorzej.
KikoX napisał/a:
Miłość prowadzi z tobą niebezpieczną grę, wyślizguje się jak wąż i jak wąż atakuje wtedy, kiedy się najmniej spodziewasz.
Oho, miałem trochę styczności z wężami, toteż zauważę, iż porównanie jest okropnie chybione. Wąż się nigdy nie wyślizgnie, nie ma takich szans. Te cudne stworzonka są czepialskie jak lep na muchy. Śliskie mogą być salamandry, traszki, bądź inne płazy, ale nigdy wąż. Nawet nerodia, która to wężem wodnym jest, nigdy nie bywa śliska.
Co do niespodziewanego ataku - kolejny fałsz. Dusiciele zawsze składają się w literę "S" przed atakiem i pozostają w tej pozycji kilkadziesiąt sekund do kilku minut. Zaś węże jadowite odchylają się znacząco do tyłu przed atakiem, by nabrać impetu, ruch ten jest charakterystyczny i niebywale widoczny. Reasumując - wybierz inne porównanie. ;)
KikoX napisał/a:
Nigdy nie odczułeś tego uczucia w pełni
"odczułeś", "uczucia" - może i nie jest to nic złego, ale ja zawsze w takich sytuacjach unikam zbieżności i zamieniam "odczucie" na "doświadczenie", "przeżycie", "spróbowanie", "zasmakowanie", ... Synonimów jest wiele.
KikoX napisał/a:
Bo życie to sztuka wyborów, której ty się nie nauczyłeś.
Zabrzmiało jak końcowa kwestia wypowiedzi jakiegoś barowego nestora. ;) Znaczy, że dobrze.
KikoX napisał/a:
Pamiętaj, człowieku.
:D Wybacz, ale nie mogłem się powstrzymać. Sentencja komiczna. Skojarzyła mi się z - kultowymi już - parodiami nowomowy bogatej w zapożyczenia anglojęzyczne: "człowieku, man". ;)
KikoX napisał/a:
Podświadomie dokonujesz wyboru.
Halo? W sporej części tekstu pisałaś o świadomych wyborach, a kwitujesz go takim podsumowaniem? Dziwne to trochę. Tak jakby niekonsekwentne, nie sądzisz?
Eh. Podsumowując - cały tryptyk mi nie przypadł do gustu. Napisany w miarę dobrze, choć niektóre zdania mi składniowo zgrzytały, powiedzmy. Jednakże temat i to w jaki sposób ten temat ukazujesz, to jedna wielka - moim skromnym zdaniem - lipa jest.
Rada? Pisz o czym innym i rozpisuj się bardziej. Nie szczędź sobie słów, nie wyznaczaj sobie ram. Niech Cię poniesie, później zawsze można przecież poprawić. ;)
_________________ Chce ktoś trochę seksapilu? Bo mam za dużo.
Dołączyła: 06 Paź 2008 Posty: 4 Eryników: 5 Skąd: Kraków
Wysłany: Sro Sty 07, 2009 3:41 pm
Cóż, przede wszystkim dziękuję za wasze komentarze :) Mimo że nieprzychylne i zapewne mi nie pomogły, że - według słów Sirocco - to z mojej strony tylko marnowanie miejsca, to jednak zawsze jestem wdzięczna osobom, które spędzą nad tekstem chwilę i się wypowiedzą.
Nie będę wyjaśniać, dlaczego użyłam narracji drugoosobowej. Lubię ją i napisałam już kilka tekstów, których klimat tworzy się głównie dzięki niej. Oczywiście nie chciałam nikogo urazić, ale to już zalicza się do osobistych wrażeń. Wybór był jednorazowym wyskokiem - po napisaniu go, przeszłam do trochę innej tematyki.
Co do potknięć - jestem ich świadoma. Już w trakcie pisania mi nie pasowały, ale w końcu i tak zdecydowałam się je pozostawić. Być może to moja ignorancja - nie wnikam, a raczej wolę pozostawić tę kwestię bez waszego komentarza.
Ale wrócę do przyczyny, dla której piszę to tutaj, a nie do was na PM-ki. Chciałabym prosić o zamknięcie tematu - nic nowego się nie dowiem, a całkiem możliwe, że za jakiś czas przybyłoby tu jeszcze pięć dokładnie takich samych wypowiedzi. Wobec tego wolę, aby temat był, ale o ewentualne opinie proszę na PW.
Tyle z mojej strony.
KikoX
Pomogła: 9 razy Wiek: 16 Dołączyła: 28 Kwi 2009 Posty: 39 Eryników: 31 Skąd: z metra
Wysłany: Pią Maj 01, 2009 3:39 pm
Na wstępie muszę – po co ten link na forum.mirriel? Chciałaś zrobić kryptoreklamę, czy pokazać jak Cię tam wycukrzyli? Nie bardzo rozumiem ideę tego tekstu. Co chciałaś nim uczynić? Zmusić czytelnika do myślenia nad sensem życia, czy jak? Przykro mi – jedyne, o czym myślę do czy „odczuwanie uczuć” to pleonazm, czy tautologia…
Kombinujesz na siłę, byle pod górkę. Zlepiłaś kilka oczywistości w jeden tekst, dodatkowo zaznaczając, iż tylko jedna pochodzi z cudzych ust (bez nazwiska, oczywiście). Każdy sam może wejść na pierwszą, lepszą stronę z aforyzmami i poszukać takich głębokich przemyśleń filozofów sprzed setek lat. Podtytuły sugerują, że będziesz się posługiwać kontrastem, tymczasem wrzuciłaś kilka przemyśleń rodem z rozprawki po lekturze „Małego Księcia”.
No i to rozwinięcie tematu „bo gdy dokonasz wyboru, nie będzie odwrotu”… Że co? Dlaczegóż? Sugerujesz tym, że zły człowiek nie ma szans i w ogóle prawa do zmiany swojego postępowania. Nie tego mnie ten tekst nauczył.
Po lekturze pierwszego fragmentu mam ochotę popukać się w czoło. Nie ma na świecie człowieka, który nie sugeruje się wyglądem. Taka natura, nic na to nie poradzisz. Widząc pijanego, zasikanego kloszarda na dworcu, podejdziesz do niego, zapytać się czy przypadkiem nie jest mu zimno? Wątpię. Wyjątki można policzyć na palcach jednej ręki… A przypomnijmy, że gatunek ludzki liczy sobie obecnie ponad sześć miliardów osobników. I teraz mi powiesz, że to nie jest ocenianie po wyglądzie, bo z góry wiesz, że człowiek inteligentny do takiego stanu by się nie doprowadził? Po raz kolejny się nie zgodzę. W końcu szary bezdomny z Centralnego też jest biedny i musiał kiedyśtam inne życie prowadzić, nieprawdaż?
Do drugiego fragmentu… Starasz się podzielić ludzi na dobrych i złych. Kto jest zły? Ten co nienawidzi? Najlepszym zdarza się kląć na kolejki w sklepach. I powiesz mi, że nie czują nienawiści do wszystkich, stojących przed nim, już o uwijającej się kasjerce nie wspominając? Nikt nie jest biały, a tym bardziej czarny. Mamy tyle odcieni szarości, a w tym tekście na siłę starasz się każdego zaszufladkować. A chyba poszerzający horyzonty miał być.
Cytat:
Okażesz się tchórzem czy bohaterem?
A nie mogę być po prostu człowiekiem?
Reasumując – nie bierz się za moralizowanie ludzi, jeżeli sama nie wiesz, co jest w życiu ważne. I nie mówię tu o klepaniu skostniałych poglądów wielkich ludzi, którzy wypowiadali je w innych realiach, ale o głoszeniu tego, czego jesteś pewna. Jeżeli wierzysz w to, co napisałaś, to wiedz, że nie zrobiłaś absolutnie nic, żeby mnie do tego przekonać.
_________________ „Co za ponury absurd, żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?”
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum