Pomógł: 22 razy Wiek: 23 Dołączył: 17 Sty 2008 Posty: 562 Eryników: 28 Skąd: Kraków
Wysłany: Sob Sty 03, 2009 3:43 am Pięć pieśni o porażce wyszczekanych do cieczy
I
Pamiętam, miałem trzydzieści sześć lat
wyczułem na skroni żyłę miękką jak robak
dotknąłem i był tam puls
Póki toczy się krew, pomyślałem
muszę być czujny
Ale nie byłem
Widziałem zbyt wiele miejsc
i pewnego dnia wszystkie zamilkły
a była to jedyna muzyka
której potrafiłem słuchać
II
Pamiętam, całowałem cię
i w ustach czułem krew
nie bałem się że umrę
śmierć z twoich rąk, pomyślałem
byłaby jak pieśń
albo butelka wina
po stu latach trzeźwości
Ale dłoń miałaś nagą
Musiałem uderzyć cię odejść
i szukać dalej
III
Nie miałem siły
Nie chciałem słuchać tłumaczeń
że twoja pamięc to pamięc telefonu
a ja stałem się setnym numerem
w obozie koncentracyjnym kontaktów
Nie miałem siły
Kazać ci milczeć zatrzasnąć drzwi
i kochać się do bladego poranka
Pomyślałem, że są to tylko mgliste poświaty
o których wstyd będzie wspominać przed oceanem
drzewami i gliną
Nie miałem siły
ale wstałem
pierdolnąłem tym wszystkim
i poszedłem szukać drogi
IV
Dopiero otwierałem wino
miałem w sobie tylko oczekiwanie
ale przyszła kobieta i chciała także tego
Zostałem sam na sam z butelką
i tępym wnętrzem pełnym antymaterii
od tego dnia co wieczór
obracam wszechświat
o milion stopni
V
Kara kara kara
odkąd byłem mały
słuchałem o jej nadejściu
ale przyszły tylko plemiona prostych ludzi
byli brudni
mieli wychudłe spojrzenia i suche serca
codziennie nad ranem
karę zjadali z chlebem
popijali wodą
i tyle
Przykro mi, ale ten cykl wyjątkowo mi się nie podoba. Ze wszystkich, jakie mamy na forum ten jest - dla mnie - najgorszy.
Zaczynasz wielką literą, a potem kropki brak. Niekiedy stawiasz przecinki, niekiedy je olewasz. Nie podoba mi sie, wolałabym, jakby wszystkie wyrazy były z małej, bez interpunkcji.
Wiem, jakie masz zdanie o prozaizacji i że specjalnie ją wykorzystujesz w swoim cyklu. Ok, niech będzie, ale te wiersze nie brzmią zachęcająco, tzn gdybyś miał więcej z cyklu, to na pewno nie chciałabym już ani jednego przeczytać. Suche, jakbyś opowiadał o czymś zupełnie normalnym, znanym całemu światu, co nie budzi entuzjazmu i macha się na takie coś ręką, mówiąc: "A, niech będzie!". Momentami brzmi jak z pamiętnika nastoletniego romantyka - co nie jest na plus.
Są ciekawe momenty, np. podoba mi sie:
"Widziałem zbyt wiele miejsc
i pewnego dnia wszystkie zamilkły"
chociaż wywaliłabym "i", bo jest zbędny, a nawet nie wygląda poprawnie.
Gdzie indziej też niekiedy ładnie brzmi, ale to "gdzie indziej" to za mało, by mi się podobało. Po prostu - nie lubię takiego pisania wierszy.
Dobra Boczek, przyznaję, że lubię spontany i nie przeszkadza mi, kiedy nie rozumiem ich do końca. Spontan to spontan. Jeśli sama piszę spontana (nie będę nazywać ich strumieniówkami, bo z tłumu mnie zara ochrzani), też często nie wiem o co dokładnie chodziło w moim. Tak się przymierzam i przymierzam do Twojego, postanowiłam wreszcie coś napisać.
Jeśli chodzi o pieśń pierwszą:
1. Peel pisze, jak miał 36 lat. Zupełnie nie wiem, o co w tym chodzi, ale wybaczam Ci. Interpretuję jako dowolnie rzuconą liczbę. Mogłoby być czterdzieści trzy, czy pięćdziesiąt pięć - dla mnie jako dla czytelnika nie zrobiłoby to różnicy. Uznaję za kaprys autora.
2. Pierwsza strofa byłaby całkiem niezły, gdyby nie ta żyła. Puls można wyczuć jedynie w tętnicy - mocnej, twardej, niewyczuwalnej. Tak więc jak podmiot liryczny mógł wyczuć puls w wiotkiej, miękkiej żyle i w dodatku żyle. Ale poruszyliśmy tę sprawę na szołtboksie, więc nie będę się na ten temat rozpisywać. Może:
dotknąłem skroni i był tam puls
wijący się jak robak (ten robak podoba mi się i trzeba go gdzieś zakamuflować, hehe)
Póki toczy się krew, pomyślałem
muszę być czujny
Dalsza część - całkiem niezła. Nie wiem czemu, ale ostatni dwuwers pierwszej pieśni coś mi mówi, ale zupełnie nie wiem czemu i jak.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 24 Cze 2008 Posty: 741 Eryników: 292 Skąd: że znowu
Wysłany: Nie Sty 11, 2009 7:58 pm
Jedziemy - zacznę od tych co mnie najbardziej zainteresowały:
IV
W tekście tym oto, tutaj przedstawionym mamy do czynienia z ciągłością czasownikową w pierwszej zwrotce ("otwierałem" takie choćby), ciągłość ta niejako wydaje się niesympatyczna oczom czytelnika, ale ta niejaka niesympatyczność, która się wydaje, mija wraz z nadejściem drugiej zwrotki. Mamy typowe, ale przyjemne podzielenie na jakieś od niechcenia powiedzmy, że "przed", oraz jakieś od niechcenia powiedzmy, że "po".
Zajebiście spodobała mi się metaforyka, która zestawia omnipotencję z beznadziejnością, robi se, powiedzmy, jaja, ale jaja zblazowane; jaja nieśmieszne z założenia. Kosmologia też mi mile gra na strunach sentymentu, oczywiście kosmologia w metaforyce wiersza, semantyka etc. ("antymateria", "wszechświat")
Szczerze - pokuszę się o nieprofesjonalne, niebezpieczne założenie, że pisałeś ten wiersz wyjątkowo od niechcenia i wyjątkowo sam tekst starał się by być beznadziejnym, a zupełnym, przypadkowym przypadkiem trafiło się coś zupełnie przypadkowo fajnego. Ba! bardzo fajnego.
V
Tutaj mamy błąd, którego licentia poetica nie broni. Gdy pojawiają się plemiona prostych ludzi, to później powinno się określać tych ludzi jako plemiona, które BYŁY BRUDNE (nawet samo stwierdzenie "brudne plemiona" byłoby oryginalne i korzystniejsze dla wiersza, moim skromny osobistym zdaniem), czy można sobie nagle oderwać tych ludzie wersem poniżej i wyrazić ich brudność pominąwszy zrzeszenie plemienne, które wcześniej zaistniało, a teraz usuwa się jakby w niepamięć, co?
Wszystko od wersetu "codziennie nad ranem" w dół jest cudne, może nawet cudaczne, ale owszem interesujące, harmonijne. Innymi słowy przyczepić się do tego nie można. Sama puenta podoba mi się i nawet zaczynam ją lubić (puentę). Aż szkoda, że puenty nie bywają kobietami, nieprawdaż?
Natomiast ta część, która jest przed wersetem wspomnianym powyżej, jest tylko troszeczkę gorsza, od tej umiejscowionej na południe od rzeczonego wersetu.
III
W tymże utworze poetyckim - radziłbym Ci, drogi boczku, ze szczerego serca - zastanówże się jeszcze raz nad podziałem na wersy. "Nie miałem siły" nie musi stać za każdym razem samotnie, nie jest przecież żadną klamrą kompozycyjną (jest?). Szczególnie w drugim przypadku nie musi stać samotnie. Reszta wiersza bez zarzutu, ale nie lepsza od numeru IV, nawet od numeru V gorsza. Te "pierdolnięcie" jakieś nierzeczywiste, jakieś bez wyrazu. Jak gdyby "pierdolnąć" stukilowego gbura rękawiczką. Takie pierdolnięcie w stylu "s'il vous plait".
II
Ten tekst pominę milczeniem. Gdybym miał skonstruować pełnometrażowy komentarz, to musiałbym użyć warnogennych słów uznawanych powszechnie za wulgarne. Rozumiem, monsieur Boczek, że literalny wypadek, do którego się właśnie odnoszę, jest zwykła wpadką przy pracy. Każdemu się zdarza czasem narzygać na płótno, na które miało się nanieść reprodukcję ofelii.
I
Wpadłeś chyba trochę nazbyt w tendencję twórczą "takmisięnapisało". Mimo to wiersz znośny. Właściwie wszystkie wiersze w tym cyklu, poza numerem II są znośne, a IV i V są nawet świetne. Ten jest nawet trochę bardziej znośny niż III, powiedziałbym raczej "dobry". Tak, dobre słowo znalazłem - "dobry". Nie będę się szerzej odnosić, ale mikroturpistyczna wstawka robaczywej żyły była wyjątkowo smacznym elementem tegoż właśnie.
Ogólnie cykl mnie zaciekawił. Można tu znaleźć dowody na to, że i boczkowi zdarza się napisać coś niebywale oczeń właśnie, jak i na to, że i boczek raz na jakiś czas, od święta, popełni profesjonalną grafomanię. Tylko, że związku między składowymi tego cyklu nie widzę. Jakiś niecykliczny ten cykl, a o jego cykliczność stanowi chyba tylko osoba autora, czas przeszły i możliwość naciągnięcia wszystkiego do jako takich "wspomnień", ale tytuł sugeruje obecność "cieczy", której to niemalże nie uświadczyłem.
Co do cieczy - mógłbyś być bardziej "wylewny". ;)
Pozdrawiam,
8===D (dzięki Icar, że mnie tego nauczyłeś)
_________________ Chce ktoś trochę seksapilu? Bo mam za dużo.
Ostatnio zmieniony przez Woland Pon Kwi 27, 2009 10:35 am, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 44 razy Wiek: 31 Dołączył: 20 Mar 2008 Posty: 478 Eryników: 237 Skąd: Kleryków
Wysłany: Pon Mar 23, 2009 10:53 pm
Gdybym trafił na ten wiersz dziesięć - piętnaście lat temu, miałby on szansę stać się jednym z tekstów mojego życia. Teraz nie ma już tak łatwo; do tej kategorii dostają się jedynie kobyły gabarytów Against The Day... Ale i tak czytało mi się dobrze.
Jest w tym rasowy późnomdernistyczny klimat. Wybebeszanie się z nienajszczęśliwszego związku damsko-męskiego, które usprawiedliwia pobrzmiewający tu i ówdzie patos. Taka poezja, która pełni podobną funkcję do piosenek popowych: transponuje w sferę symboliczną nieartykułowany bulgot z bebechów.
Oryginalności tu za grosz. Na szczęście nie w oryginalności siła tych "Pieśni...". Czytam je jak wiersze moich ulubionych poetów z czasów gówniarstwa, którzy są już martwi i nic więcej nie napiszą. Czytam ją, jakbym słuchał Riders On The Storm - Morrisona już nie ma i nie będzie, ale z sentymentu można posłuchać Veddera, Astbury'ego czy kto tam teraz z nimi śpiewa.
Tak że dzięki, Boczek.
Tyle, że nie wyobrażam sobie, naprawdę sobie nie wyobrażam trzydziestosześciolatka artykułującego taki monolog. Sam mam prawie trzydzieści i (chyba) wiem, co mówię. Już od dawna nie nadaję na tych częstotliwościach. Ale jeszcze odbieram, i dlatego tak mnie toto ucieszyło. Chcę napisać własną pieśń o porażce.
Najlepszego,
Ferlinghetti
_________________ Tylko głupiec i kanalia lekceważy genitalia,
Bo najbardziej jest dziś modne reklamować części rodne!
Czytam ten wiersz jako zawód nie tyle miłością, co faktem, że i miłość nie nadaje sensu. Przy tym nie tyle jest to dla mnie esej o życiu, co raczej wprawka myślowa. Kolejne etapy, próba przewidzenia, co ktoś, gdzieś, kiedyś, jak i dlaczego. Ostatecznie najlepsi wirtuozi to ci, którzy potrafili na te pytania odpowiedzieć, nie będąc tym, tam, wtedy, tak i dlatego.
Jako 35 latek podpisać się pod wnioskami nie potrafię, czego nie żałuję. Jako czytelnik gratuluję autorowi, że chciało mi się zastanowić czy jednak potrafię się podpisać. Jako komentator co ja mogę. Do techniki się odnieść? jest emo faktycznie w cz. II, ale nie mam cienia wątpliwości, że powinno być. Ostatecznie to wspomnienie, więcej tam widzę gorzkiej kpiny, niż chęci powrotu do grafomanii.
Brakuje mi jednego. Krwi ten ciąg ze mnie nie wytoczył. A jak sądzę miała być brzytwa. Lub coś zamiast brzytwy. Jednak filozofia do chlastania nie służy, a gdybanie tym tym bardziej. Wyszło gdybanie. Wdzięczne, potoczyste... krótkie. Jest takie określenie na wino. Walor. Jeśli po wypiciu długo czujesz jego smak, ma plusa. Mówi się "długie".
Ani to długie, ani nie kopie. Ale na pewno fermentowało, bo mózg zabulgotał. W sumie wyrazy doceniania.
_________________ kto powiedział że w ogóle jest jakieś dno?
pamiętam, miałem trzydzieści sześć lat
wyczułem na skroni żyłę miękką jak robak
dotknąłem i był tam puls
póki toczy się krew pomyślałem
muszę być czujny
lewoboczek napisał/a:
nie byłem
widziałem zbyt wiele miejsc
pewnego dnia wszystkie zamilkły
była to jedyna muzyka
której potrafiłem słuchać
Tak bym to zmieniła, ale to tylko moja wizja - poprawka całego tekstu "bo ja tak bym napisała" nie miałaby żadnego sensu, przecież nie o to tu chodzi.
lewoboczek napisał/a:
że twoja pamięc to pamięc telefonu
pamięć
Podobało mi się, chociaż raził np. przeskok z wielkich liter na małe. "i" na początku - zbyteczne. Może nie jest idealnie, ale bardziej skoncentrowałam się na uczuciach Autora i stwierdzam, że wiersze są bardzo intymne, smutne. Ukazują drogę egzystencjalną, którą podjąwszy, Autor boryka się z problemami trudnych miłości, zdawałoby się, że w rzeczywistości nigdy nie odnalazł tej prawdziwej. Swoje smutki i rozczarowania kobietami zatapia w alkoholu. Być może nawet wpada w alkoholizm przez nieszczęśliwe miłości, traci sens życia, wszystko Mu jedno, wysycha.Taka moja droga interpretacyjna. Ale to tylko moje zdanie :).
Pozdrawiam
_________________ "Poeta jest podobny księciu na obłoku,
Który brata się z burzą, a szydzi z łucznika;
Lecz spędzony na ziemię i szczuty co kroku
Wiecznie się o swe skrzydła olbrzymie potyka."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum