Wysłany: Wto Lis 04, 2008 10:17 pm Klimat a klimaciarstwo
Temat umieszczam w poezji, gdyż tutaj zaistniała teraz taka potrzeba. Robię to za sprawą newvira, który chyba postawił między tymi dwoma pojęciami znak równości. Klimaciarstwo jako takie (podobnie jak "rym częstochowski" i "grafomania") nie zostało chyba nigdzie jednoznacznie zdefiniowane, podam więc moją własną definicję.
Klimaciarstwo jest to użycie wytartych i zużytych dla danej konwencji zwrotów, określeń i rekwizytów w zastraszającym stężeniu.
Jak to wygląda w praktyce? Mamy konwencję mroku, fajnie. Standardowe rekwizyty, sformułowania i wyrażenia:
- szkarłat krwi, rubinowa krew, krew przyrównana do wina, picie krwi, krew płynąca, krew kapiąca, kropla krwi...
- blask księżyca, pełnia księżyca, zaćmienie księżyca...
- cień i mrok we wszystkich odmianach
- mgła
- świece
I wiele, wiele więcej. Jeśli w wierszu pojawią się więc na raz krew kapiąca do kieliszka z winem przy pełni księżyca, a z mrocznej mgły nieprzeniknionej przez blask świecy, wyłoni się anioł zagłady z czterema jeźdźcami apokalipsy, to będzie to klimaciarstwo do sześcianu.
Najbardziej klimaciarskimi konwencjami są niestety wszystkie wywodzące się z kręgów muzyki "gotyckiej" (tudzież wszelkiego innego emo czy power metalu), która sama w sobie ewoluowała w kierunku kiczu i klimaciarstwa: dziewczynki uważające się za wampirzyce, chłopcy w fishnetach lub w koszulach z żabotami, czeszący się jak kobiety, lub kolesie idący do klubu w kolczudze - wszystko to najczęściej w dość plastikowej i sztucznej wersji.
Nie da się też nie wspomnieć o tym, że najbardziej klimaciarskie utwory "poetyckie" powstają w wyniku zauroczenia twórczością takich zespołów, jak Within Temptation, Therion, Nightwish, Iron Maiden, Dimmu Borgir, Children of Bodom. Nie mówię, że to złe kapele. Sam wychowałem się na dwóch z nich. Problem w tym, że teksty mają przesiąknięte klimaciarstwem i tandetą (bo nie ma chyba bardziej pasującego do Eddiego określenia, niż "tandetny"). Jeśli raczkujący poeta wzoruje się i czerpie natchnienie z czegoś klimaciarskiego, to nie ma prawa mu wyjść porządny wiersz.
Pomógł: 44 razy Wiek: 31 Dołączył: 20 Mar 2008 Posty: 479 Eryników: 237 Skąd: Kleryków
Wysłany: Sro Lis 05, 2008 1:23 am
A nad czymż tu się rozwodzić?...
Czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach będzie upierał się przy stwierdzeniu, że stosując wytarte chwyty na poziomie zero, bez ironii, przymrużenia oka i gry z konwencją można spłodzić coś choćby trochę strawnego? Żeby stworzyć klimat, trzeba wykombinować coś unikalnego, to jasne.
Przykład newvira jest tu idealną ilustracją - widać, że facet myśli, ale żeby do tego dotrzeć, trzeba przedzierać się nie przez skomplikowaną siatkę znaczeń, a przez koszmarną grafomanię, której dwie linijki powaliłyby perszerona, a co dopiero takie ilości...
Postulowany tu "klimaciarz" jest po prostu odmianą grafomana - który z definicji nie zdaje sobie sprawy z własnej grafomańskości i nie rozumie, jaką estetyczną przykrością są dla innych jego elukubracje.
"Nie ma ta nad czym robić głową". Moim zdaniem - kolejny temat z cyklu Bicie Piany.
Najlepszego,
Ferlinghetti
_________________ Tylko głupiec i kanalia lekceważy genitalia,
Bo najbardziej jest dziś modne reklamować części rodne!
Nie nie. Emo w przeciwieństwie do gothów nie błądzą dekadencko gdzieś w przeszłości, nie noszą żabotów, długich płaszczy i nie robią się na wampiry. Ich po prostu nikt nie kocha, świat jest bezduszny a społeczeństwo ich nie rozumie - więc się tną. ;) A power to już zupełnie inna działka, mająca z mrokiem tyle wspólnego, co miś uszatek z rewolucją seksualną.
Za to pominąłeś doom, który jest po prostu nieprzebranym źródłem klimaciarstwa i wyświechtanych motywów. To taki gotyk, jaki wyżej opisałeś, ale więcej piekła i demonów a mniej wampirów. ;)
Tyle moich okołotematycznych wywodów, bo i tak zostaną usunięte jako nie powiązane z tematem.
_________________ To, co napisane bez wysiłku, zazwyczaj czyta się bez przyjemności. - Samuel Johnson
Z klimaciarstwem jeszcze - przynajmniej mi - kojarzą się wielokropki. Ci, co ich nadużywają, mają pewność, że wprowadzają do tekstu zadumę/tajemniczość czy coś w tym rodzaju. Mnie zaś, jak widzę te trzy kropeczki, to szlak trafia. Również zbytnie określanie, wypięknianie rzeczy że aż mdli prowadzi do klimaciarstwa.
A klimat to zupełnie co innego. Trudno go zbudować bez ośmieszania się. Większość młodych autorów myśli, że ja wszystko dokładnie opiszą, to będzie super. Dla mnie dobry klimat to jest wtedy, gdy każe mi on wczuć się w tekst, a potem rozmyślać nad nim, a nawet przymknąć oko na np. błędy interpunkcyjne czy ortograficzne. Aha, i przede wszystkim nie jest nachalny. Autor nie stara się mnie przekonać na siłę, że jego świat jest cudny bądź zły, bądź smutny.
Aha, i klimaciarstwo to dla mnie podpórki "tak" "taka" "taki" itp. np. "był tak piękny dzień" lub "był tak niesamowity". Czyli po prostu - nadmierne podkreślanie czegoś, najczęściej cech jakiś.
Ostatnio zmieniony przez Patka Sro Lis 05, 2008 8:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Przede wszystkim definicja, że klimaciarstwo (zakładając w ogóle, że przypisujemy negatywny odcień temu określeniu, bo ja mam raczej pozytywne skojarzenia z "klimaciarstwem" i "klimaciarzami" - dla mnie to słowo oznacza po prostu co innego. ale niech będzie że chwilowo przyjmuję wersję negatywną) polega na używaniu wyświechtanych środków jest niepełna. Taka praktyka najczęściej nie wiąże się w najmniejszym stopniu z tworzeniem "klimatu". Zacząć chyba należałoby od podania definicji "klimatu", a dopiero potem "klimaciarstwa".
Niekonsekwentnie poprowadzone jest to rozumowanie. Ale przyjmijmy intuicyjne zrozumienie "klimatu" jako nastrojowości, wywołanie uczucia melancholii, refleksji, czy tęsknoty. A teraz tekst:
"Hej, laluniu mówię ci, sposób w jaki się poruszasz
sprawia że jeseś podniecająca, sprawia że wzbudzasz uczucia
tak dziecinko, sposób w jaki kręcisz tą częścią ciała
sprawia, że rozpalasz, że kłujesz"
itd... (led zeppelin, tłumaczył K. Grausz)
Jest to "użycie wytartych i zużytych dla danej konwencji zwrotów, określeń i rekwizytów w zastraszającym stężeniu."? Tak.
Jest to próba zbudowania klimatu? Nie.
Jest to klimaciarstwo?
A idąc dalej. "użycie wytartych i zużytych dla danej konwencji zwrotów, określeń i rekwizytów w zastraszającym stężeniu" to zjawiso występujące powszechnie w reklamie (klimaciarze?), polityce (klimaciarze?), w literaturze prawniczej (klimaciarze?)... na tablicach rejestracyjnych, w urzędach, książkach kucharskich.
Wbrew pozorom przynajmniej niektóre z tych okazji mają coś wspólnego z literaturą piękną.
To jednak nie jest najważniejsza możliwość polemiki z takim stanowiskiem. Dużo istotniejsze wydają mi się inne rzeczy. Po pierwsze w literaturze poruszono już nie tylko wszystkie tematy, ale też użyto wszystkich środków. Niektórych po prostu rzadziej. Dokonano też wszelkiego rodzaju syntez. Dla bardziej oczytanego odbiorcy nawet najoryginalniejszy wiersz np. na forum Erynie będzie "klimaciarski". Okaże się, że autor (świadomie lub częściej nie) skalkował coś z Anakreonta, coś z Chateaubrianda i coś z Kundery. Prowadzi to do wniosku, że ten sam tekst jest lub nie jest "klimaciarski" zależnie od tego i tylko od tego, kto go czyta.
Po drugie. Czy chcemy, czy nie chcemy - jesteśmy ludźmi. Mamy dwie ręce (przepraszam, jeśli uraziłem inwalidów), dwie nogi, zołądek, mózg (przepraszam, jeśli uraziłem inwalidów). Jeśli literatura jest odbiciem człowieka, to istnieje wyłącznie literatura "klimaciarska". Człowiek to ograniczony zestaw emocji, atawizmów i archetypów. Oraz symboli, które Durand nazywa alegorycznymi. Wynika to z naszej natury i być może okazuje się jednak, że odkrywając nowe ścieżki literatury każdy z nas odkrywa jedynie siebie samego.
I gdyby już przyjąć, że "klimaciarstwo" to pejoratyw, to kto wie, czy klimaciarstwem nie jest po prostu brak potrzeby poznania innego siebie, znalezienia innej alegorii w sobie, innego atawizmu.
Wiersz jedynie objawia tę potrzebę lub jej brak.
_________________ kto powiedział że w ogóle jest jakieś dno?
Odnośnie wstępu i polemiki, czy klimaciarstwo jest zjawiskiem pozytywnym czy negatywnym, to tak długo, jak Słownik Języka Polskiego nie notuje takiego hasła, a Google na podane zapytanie odpowiada tematem, w którym właśnie piszemy, uważam się za właściciela tego neologizmu, a zatem czuję się w pełni uprawniony do nadania mu zabarwienia negatywnego :)
Odnośnie zarzutów definicyjnych - zgadzam się w dużej mierze z rekinem. Jest niedokładna i sklecona naprędce. Argumenty typu książka kucharska czy literatura prawnicza też do mnie przemawiają.
Nie zrozumieliśmy się natomiast w definicji słowa "konwencja". Za SJP: "zespół cech charakterystycznych dla dzieł artystycznych przyjęty przez twórcę". Miałem na myśli bardzo wąską konwencję, czyli np. konwencję mroczno-gotycką, nie szeroką, jak na przykład "piosenka", którą, rekinie, podałeś jako swój pierwszy przykład. Nie zgadzam się też, jakoby intuicyjnym rozumieniem "klimatu" było uczucie melancholii czy refleksji. Równie intuicyjnym rozumieniem "klimatu" może być np. estetyka Burtona, klimat lat siedemdziesiątych w USA czy realia filmu "Żądło" bądź "Mad Max".
Przechodząc do dalszych, mniej trywialnych rzeczy. Nie przejdę. Nie ma sensu. Temat rzeka, w którym wszyscy się utopimy: czy należy cokolwiek definiować i oddzielać perły od wieprzy, czy może pozostawić wolność, chaos i pozwolić każdemu czuć się artystą.
noo google wyrzucają mi 235 wyników, poza tym jest jeszcze "klimaciarz", "klimaciarski" i kilka podobnych. do tego "klimaciarskość", nie jestem pewien, czy to nieprawidłowa odmiana. w każdym razie słowo istnieje i przybiera różne odcienie. jak wiele innych słów, które nabierają kolorytu dopiero w kontekście. jednak w mowie potocznej istnieje odkąd pamiętam (ze 30 lat chyba?)
jeśli nie mamy definicji ścisłej, to i te intuicyjne będą się różnić. stąd unikam wniosków, których nie można wyprowadzić z jednoznacznych podstaw. a stąd znów nie podejmuję się wydawania opinii, bo dyskusja jest na etapie eseju a nie słownika. jeśli jednak jest tak, jak mówisz, to i grafomania roberta planta ma swój klimat. a może nawet tworzy pewną konwencję, która dopiero powielana staje się grafomanią. być może to wzorzec, a więc sztuka prawdziwa?
_________________ kto powiedział że w ogóle jest jakieś dno?
Aha, i klimaciarstwo to dla mnie podpórki "tak" "taka" "taki" itp. np. "był tak piękny dzień" lub "był tak niesamowity". Czyli po prostu - nadmierne podkreślanie czegoś, najczęściej cech jakiś.
Ja na to choruję ;p Czasem mam tego w "wierszu" tego sto dziewięćset, Bóg wie na co i po co. Ale fakt, no jest tak. Chce się tak przedobrzyć, dodać pikanterii bądź innych ulepszaczy. Ale czasami trzeba i tak, by następnym razem mieć nauczkę i próbować inaczej zastąpić to i owo.
Cytat:
Z klimaciarstwem jeszcze - przynajmniej mi - kojarzą się wielokropki.
Wielokropków kilka wytrzymam, ale wielokropka jednego, umieszczonego NA KOŃCU, właśnie na tym nieszczęsnym końcu, nienawidzę. Tym bardziej, że przykłady, gdzie naprawdę ten końcowy wielokropek coś zdziałał można zliczyć na palcach.
No i pojawia się ten problem. Klimat w moim mniemaniu tworzy się 90% [nawet 95%] przez proste słowa, ale poezja to poezja. No i czasem może się okazać za prosto. Przykładowo w muzyce z klimatem jest na pewno mniejszy problem, bo... bo jest po prostu melodia. Dam nawet przykład, utwór Mandragora zespołu Maanam. Jak ładnie słowa proste łącza się z po prostu niesamowitą melodią. I wiele innych takich piosenek. No ale wiersze nie mają tak dobrze [no chyba że to poezja śpiewana] i pozostają tylko! słowa. Cóż.
_________________ Całe życie dedykuję sztuce. (J. Hendrix)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum